piątek, 1 sierpnia 2014

We are ghosts



Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest upaść z przykładowo dziewiątego piętra? Czy wyobrażałeś sobie, jakie to musiałoby być uczucie? Myśląc o tym, odczuwałeś lęk czy może ekscytację?
Wsłuchiwałem się w dźwięki deszczu uderzające o betonową skorupę Ziemi. Spoglądałem w bezdenną otchłań nieboskłonu. Zaciągając się dymem z papierosa zacząłem przebierać nogami w powietrzu. Myślałem - wystarczy tylko troszkę pochylić się do przodu. Nie będzie bolało. Nie wpadnę przecież w panikę. Robię to dla innych.
Poczułem wtedy ciepły dotyk na ramieniu. Obejrzałem się za siebie, jednakże nikogo tam nie było. Uświadomiłem sobie, że to dotyk dawnego mnie. Tego, którego sam zabiłem. Zamordowałem z zimną krwią.
Pozwoliłem, aby to bestia mną zawładnęła. Zrobiłem to, by pozbyć się uczuć, emocji. Tak. Chciałem przestać czuć.
Jednakże, On zawsze przy mnie jest. Zawsze w zasięgu ręki. Kiedy zaczynam wątpić, wskazuje mi drogę. Kiedy się boję - pociesza. Ogrzewa mnie, gdy mi zimno. Jest obok, gdy czuję się samotny. Żyje w mojej podświadomości. Jest jej integralną częścią. Elementem, którego nie jestem w stanie zabić, bo za każdym razem, gdy o tym pomyślę, On przywołuje wszystkie te ciepłe wspomnienia, dzięki którym wiem, że warto żyć.
Przepuszczam więc moje życie przez palce. Oddycham, jem, piję. Załatwiam wszystkie fizjologiczne potrzeby. Nie czerpiąc z tego jednak żadnej przyjemności.
Żyję tak, by w ostatecznym rozliczeniu, wyszedł chociaż na przysłowiowe zero.

Inspiration

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz